żółty pet-en-l'air / yellow pet-en-l'air

Ci z Was, którzy czytają tego bloga od dłuższego czasu, pamiętają zapewne wiele momentów, w których postanawiałam zaoszczędzić na materiale. Pościel, narzuta, prześcieradło, a nierzadko nawet tektura były podstawą moich strojów i nadal nie uważam, że to powód do wstydu. Pieniędzy było mało, ale chęci, czasu i pomysłów mnóstwo. Gdybym ciągle czekała na odpowiedni moment, żeby uszyć sobie coś poważniejszego, nie nauczyłabym się tyle przy tworzeniu stosu niepięknych i nieperfekcyjnych sukni.

Those of you who have been reading this blog for a while might remember plenty of moments in which I saved money on fabric, using some sheets/curtains/often cardboard instead. I don't think it's anything one should be ashamed of - we all start somewhere, and if it wasn't for my early experiments, I would never have learned the things I've learned and made the mistakes that I now know how to avoid.

Kilka lat temu każde wydarzenie czy spotkanie w kostiumach były pretekstem do stworzenia nowego stroju. I rzeczywiście na każdy bal i piknik przychodziłam w czymś nowym, ale niedokończonym, często ledwo trzymającym się przysłowiowej kupy, a czasu na ozdoby wiecznie brakowało.

Nie mówię, że teraz jest lepiej - wciąż dokańczam na ostatnią chwilę, a ozdób nigdy nie ma tyle, ile było zaplanowane. Ale może trochę lepiej rozumiem teraz, dlaczego niektórzy wolą za szycie brać się rozsądnie i raz na pół roku zaoszczędzić na coś naprawdę fajnego, niż uszyć w tym czasie kilka rzeczy, z których żadna nie nadaje się do ponownego założenia (czyli to, co robiłam jeszcze jakieś dwa lata temu).

A couple of years ago every event and every picnic was an opportunity to make something new. Except it was all unfinished, never enough time for decoration, all in all a miserable pile of fabric held together by a couple of strategic stitches and pins.

I'm not saying I've improved greatly - most of my stuff is still unfinished, and I never have enough time for all the decorations I had in mind - but I sort of understand now why some would rather save up money for something really cool, rather then make a couple of outfits in the meantime, none of which would be in a good enough condition to be worn more than once (oh yes, I've done it way too many times). 

Dlatego planując wyjazd na bal do Finlandii, stwierdziłam, że tym razem jestem gotowa trochę zainwestować. Po raz pierwszy w życiu wykosztowałam się na jedwab. Dalej jestem zdania, że istnieją tkaniny, które świetnie go imitują, ale nie da się ukryć - szycie z dość gęstego, gładkiego jedwabiu to jak przecinanie miękkiego masła rozgrzanym nożem. W angielskim jest na to chyba nawet specjalne określenie - "oddly satisfying".

That is why planning my trip to Finland I decided to go for it and spend a little more on fabric this time. For the first time in my life I sewed an outfit entirely out of silk. Though I still believe there are plenty of fabrics that imitate silk very well, it was such a pleasure to work with. I believe there's a term coined by the internet that expresses feeling that way - oddly satisfying!

Jeśli chodzi o samą konstrukcję, to szycie po raz szósty w życiu sukni angielskiej średnio mi się uśmiechało, a z kolei a la francaise nie należy do moich ulubionych modeli - dlatego zdecydowałam się na zestaw złożony z żakiecika i spódnicy. Pet-en-l'air to żakiet o kroju zbliżonym do sukni francuskiej, tylko mniej formalny. Tutaj przykłady, na których się wzorowałam:

I wasn't in a mood to make a robe a l'anglaise for the sixth time, and robe a la francaise isn't my favorite, so I decided on a middle ground - a pet-en-l'air and a matching skirt. Here are the extant examples I based mine off:

Zestaw po prawej był moją główną inspiracją, również jeśli chodzi o sylwetkę - oprócz stelaża po bokach pod spódnicą ewidentnie jest jeszcze poduszka/wypełnienie na pośladki. Robe a l'anglaise retroussee i zestaw pet-en-l'air i spódnica, MET. Źródło / My main inspiration, also when it comes to the silhouette - apart from the pocket hoops, it apparently has some sort of back support as well. Robe a l'anglaise retroussee and a pet-en-l'air and skirt set, MET. Source

Bardzo podobny zestaw z nieco innymi ozdobami. Źródło / A very similar set with slightly different decoration. Source

Inspiracja rękawowa, Kyoto Costume Institute. Źródło / Sleeve inspiration, Kyoto Costume Institute. Source

To chyba inne zdjęcie zestawu z MET. Źródło / This appears to be a different photo of the MET set. Source 
I przykład podobnego zestawu na rycinie. / And a similar set on a fashion plate.



Całość szyłam bez żadnego wykroju, upinając wszystko na manekinie i ręcznie zszywając poszczególne elementy - najpierw podszewki, potem warstwy wierzchniej. Chociaż cały proces był czasochłonny, pozwalał na dokładne dopasowanie żakietu do sylwetki i rzeczywiście, mimo zupełnej improwizacji, zszyta w ten sposób konstrukcja wymagała tylko kosmetycznych poprawek po pierwszej przymiarce. 

I worked without using any pattern, but rather pinning everything on my sewing dummy and stitching the pieces together as I go - lining first, then the silk. Though the whole process was time consuming, it allowed me to fit the jacket perfectly and despite all the improvising it actually fit me quite well on the first fitting already.

Nie obyło się jednak bez kilku błędów: bałam się, że jedwabiu nie starczy na całość, dlatego zbyt małą ilość materiału przeznaczyłam na plisy na plecach, co z kolei wpłynęło na dopasowanie tyłu. Zapomniałam też uwzględnić panier przy szyciu spódnicy, przez co przód i tył jest dłuższy, a boki krótsze (chociaż na żywo nie rzucało się to w oczy tak, jak na zdjęciach). A przede wszystkim, niestety, mimo ostrożnych przygotowań ubierałam się trochę w pośpiechu, a zdjęcia robione były przy -3, o zachodzie słońca - dlatego nie jestem z nich całkowicie zadowolona i pewnie je kiedyś powtórzę (może jesienią, kiedy żółć będzie fajnie współgrała z liśćmi?).

Of course I messed up several things. I was afraid I'll run out of silk, especially with the gathered trim, that's why I was a bit skimpy with the back pleats, which affected the way back fits. Also, I'm so used to making petticoats and skirts for my robe a l'anglaises I forgot to sew the skirt having side hoops in mind. That resulted in the back and the front being slightly too long, though it doesn't show that much in real life as it does on the photos. Aand then I was in quite a rush when getting dressed, and the photos were taken in a below-zero temperature at sunset - you can kind of tell by my worried face that I am freeeeezing - and I think this outfit deserves better! Maybe I could takes some photos in the autumn, with all the yellow leaves.

Fryzurę wyczarowała mi na głowie Sanna z Rococo Atelier (musiała się super natrudzić, bo w listopadzie moje włosy ledwo sięgały ramion), a zestaw biżuterii wykonała Marta z Buduaru Porcelany.

My hair was styled by Sanna from Rococo Atelier - and it was quite a struggle, since back in November it was barely shoulder-length! My jewelry set was made by Marta from Buduar Porcelany.









Photo by Markku Arvonen

Photo by Markku Arvonen

Photo by Markku Arvonen

A tak strój prezentował się w ruchu (możecie przyuważyć tu i ówdzie migające halki):

And here's how the outfit looked in movement (you can notice the petticoats sticking out here and there!):



Komentarze

  1. Pięknie :) Wszyscy wyglądacie, jak z jakiegoś filmu historycznego :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty