czy wszystko w modzie już było?

Ostatnio coraz rzadziej trafiam do zwykłych, "współczesnych" sklepów. Od kilku lat kupuję prawie wyłącznie odzież używaną, z czasem coraz więcej rzeczy vintage. Po prostu z góry zakładam, że w sklepach "dla normalnych ludzi" nic nie znajdę.

Zdarza się jednak, że mój wewnętrzny konsumpcjonista wygrywa i skuszona jakimś ciekawym kolorem czy wzorem nieoczekiwanie wbijam do którejś ze znanych i lubianych sieciówek. Bardzo rzadko jednak z czymś stamtąd wychodzę. Dlaczego?

Nic, co zobaczę, mnie nie zaskakuje. Tak, czas to powiedzieć - współczesna moda często tchnie nudą. Jesteśmy na takim etapie, że trudno jest zaprojektować coś interesującego, co nie byłoby całkowicie szokujące i przez to niemożliwe do noszenia na co dzień. Z drugiej strony zbyt zachowawcze projekty też nie cieszą się dużą popularnością. 

Najnowsza kampania Gucci inspirowana końcówką lat 60. Źródło

Vogue, 1969. Źródło

Patrzę na bluzki inspirowane modą edwardiańską i latami 70. i myślę sobie - to już było. Wprawdzie podobne tendencje panują w modzie już od dłuższego czasu, i napisano o tym wiele artykułów i prac naukowych, ale mam wrażenie, że możliwe kombinacje powoli się wyczerpują. Na ile sposobów można w końcu zmodyfikować minione trendy? A do tego przecież sprowadza się współczesna moda, miksując spodnie w stylu lat 90. z golfem w stylu lat 80. i okularami rodem z roku 2000.

Odkąd interesuję się historią ubioru, bardzo często zauważam mniej lub bardziej widoczne inspiracje minionymi epokami we współczesnym ubiorze. Czasem zerknę na czyjąś kurtkę i widzę na plecach szew przypominający tył sukni z okresu wojny secesyjnej; tu i ówdzie mignie marszczona pod biustem bluzka nawiązująca do mody z początku XIX wieku. Mam jednak wrażenie, że od jakiegoś czasu projektanci się rozleniwili. Czy w ciągu ostatnich dziesięciu lat powstały nowe kroje, nowe sposoby modelowania, rewolucyjne techniki wykorzystujące nowoczesne technologie, do których będziemy nawiązywać za kilkadziesiąt lat, tworząc modę w stylu lat 2010.? Pewną rewolucją były kilka lat temu stroje wykonane z użyciem drukarki 3D, ale do tej pory nie udało im się przeniknąć do mainstreamu. Pojawiły się też ciekawe projekty skupiające się na wielofunkcyjności, jak buty z wymienialnym obcasem. Gdzie się podziały? Dlaczego nie widzimy ich w sklepach? 

Sukienka wydrukowana na drukarce 3D. Źródło

W najnowszych kolekcjach wielkich domów mody też widać pewien kryzys. Niektórzy projektanci próbują trafić do nowego odbiorcy, który nie jest już bogatym, eleganckim biznesmenem - teraz największą grupą docelową ekskluzywnych firm stały się młode osoby lubiące eksperymentować ze swoim wyglądem. Stąd nawiązania do popkultury, a nawet do memów, pojawiające się na ubraniach za kilkanaście tysięcy dolarów. To dość ryzykowny zabieg - popkultura galopuje jak szalona, sprawiając, że podobne części garderoby błyskawicznie staną się niemodne.

Gucci, wiosna/lato 2018. Źródło


To nie jest post-lament narzekający na współczesną modę. Nie krytykuję też kierunku, w którym ona podąża, wręcz przeciwnie - to fascynujące obserwować, jak się zmienia i przeobraża, odzwierciedlając to, co akurat dzieje się na świecie. Marzy mi się tylko, żeby pojawiła się jakaś kolejna Coco Chanel, nowy Dior albo Givenchy, którzy dźwigną świat mody z posad i wzniosą go własną fantazją na niespotykane wcześniej wyżyny. Albo bardziej prozaicznie - czekam na modową rewolucję. Dzisiejsze projekty kojarzą mi się trochę z modą sprzed pierwszej wojny światowej, kiedy mimo szokujących pomysłów Poireta mainstreamowe kreacje były dość zachowawcze i w porównaniu z wcześniejszymi latami nie wnosiły nic nowego. 

Ok, ale tę kreację Gucci propsuję bardzo, mimo - a może właśnie dlatego - że jest niemal dosłowną kopią projektów z lat 40. Źródło

Rosalind Russel (po lewej) w kreacji autorstwa Adriana, film "The Women", 1939. Źródło


Wielkimi krokami nadchodzą lata 20. - może to dobra okazja do zmian? Ja tymczasem wracam do moich żakietów i kapeluszy i grzecznie czekam, aż moda znów stanie się spektakularna.

A na deser - jak wyobrażam sobie spotkania współczesnych projektantów:

Komentarze

  1. mnie się po prostu wydaje, że nic już nie można nowego wymyślić. Można jedynie wracać do tego, co już było, mieszać, modyfikować lub używać nowych materiałów - jakiś czas temu hitem były spóniczki z neoprenu, teraz z goretexu szyje się wyjściowe płaszcze. Myślę, że wszystko raczej w tę stronę pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony "nic nowego nie da się już wymyślić" jedynie tak długo, jak ktoś nie przyjdzie i nie wymyśli ;) Myślę, też, że "nowe", nie będzie koniecznie "nowe", a raczej nawrotką do czegoś, o czym już dawno zapomniano.
      Z drugiej jednak, moda zawsze wiązała się z "pozycją jednostki w społeczeństwie". Myślę, że teraz jesteśmy zbyt "wyindywidualizowani" żeby poddawać się wszyscy jakiemuś trendowi, a wobec czego niemożliwa jest "rewolucja" Jeśli zamienisz ciasne jeansy na luźną spódnicę na nikim to już nie zrobi wrażenia.

      Usuń
    2. Da się wymyślić jeszcze bardzo dużo, pójść w spektakularny rozmiar, niezwykłe zdobnictwo, szalone formy, tylko nic z tego nie jest funkcjonalne i prawdopodobnie dlatego pozostaje w sferze haute couture, zamiast przejść do codziennego ubioru :/

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty