jak wiktoriańskie śmieszki splatały figla współczesnym

Kilka lat temu, kiedy zaczynałam interesować się historią ubioru, przeczesywałam internety w poszukiwaniu informacji na temat krynoliny. Ten naturalny odruch może potwierdzić wiele osób zagłębiających się w historię kobiecej mody - krynolina jest chyba najbardziej spektakularnym przykładem trendu nie biorącego pod uwagę wygody stroju, poza tym kojarzymy ją z disneyowskich bajek i z filmów kostiumowych, więc bardzo często fascynacja strojami historycznymi zaczyna się właśnie od krynoliny.

I właśnie wtedy, te kilka lat temu, natrafiłam na zdjęcia absolutnie dla mnie niesamowite - okazało się, że krynolina nie tylko jest znacznie większa, niż mi się wydawało, ale zakładanie jej wymaga asysty kilku służących, które pomagają sobie w tej czynności długimi kijami!







Widzicie? Przerażające, prawda? Jak zniewolone musiały być ówczesne kobiety, które w swoich strojach nie mogły się ruszyć! 

Problem w tym, że... nie. Zdjęcia pochodzą z serii humorystycznych fotografii i doskonale wpisują się w trend wiktoriańskich karykatur wyśmiewających krynoliny. Jak na karykatury przystało, prezentowane w nich stroje są o wiele większe i szersze, niż te noszone naprawdę:



I dla porównania krynoliny na fotografiach i portretach w latach 50. XIX wieku, czyli z dekady, z której pochodzi większość karykatur:



O co chodziło więc w cudacznych fotografiach krynoliny na kiju? Była to seria zdjęć wykonanych w 1860 roku przez London Stereoscopic Company przeznaczona do oglądania na stereoskopie, czyli wiktoriańskim pradziadku fotografii i filmów w 3D. Stereoskop, na którym dwie identyczne, choć nieco inaczej wykadrowane klisze prezentowano w zabudowanych okularkach, aby otrzymać trójwymiarowy obraz, zyskał ogromną popularność w latach 50. XIX wieku. Na wystawie światowej w 1851 roku wynalazek pochwaliła sama królowa Wiktoria. 

W stereoskopie prezentowano najczęściej zabawne scenki, inscenizowane przez modeli w specjalnych scenografiach. Właśnie taką scenką były nasze krynolinowe fotografie. Jeśli ktoś miałby wątpliwości i twierdził, że zdjęcia ilustrują prawdziwą sytuację, powinna szybko otrzeźwić go dokładna inspekcja sportretowanej krynoliny, która jest koszmarnie krzywa i wygląda, jakby zrobiono ją z oblepionych czymś rur:





Zdjęcia znajdują się obecnie w kolekcji National Museums Scotland.

A tutaj inne zdjęcie przeznaczone do stereoskopu, gdzie motywem humorystycznym również jest krynolina (jeśli nie wiecie co się dzieje, to ten pan został właśnie odkryty pod krynoliną):



Co jest w całej tej sytuacji najbardziej ironiczne? To, że dowcipni wiktoriańscy fotografowie nie przewidzieli, że ponad 150 lat później ich żarciki zostaną wzięte za historyczne zdjęcia dokumentujące życie codzienne. 

Od momentu, kiedy fotografie pojawiły się w sieci, zostały szybko pozbawione swojego kontekstu i raz po raz publikowane jako zdjęcia faktycznie dokumentujące ubierającą się kobietę. Superretro.com zamieściło fotografię z podpisem "1860. Kobieta w krynolinie ubiera się przy pomocy służących uzbrojonych w kije". Miratrinity - "Zdjęcia przedstawiają londyńskie kobiety demonstrujące noszenie szerokich stalowych krynolin". 

Najsmutniejsze jest jednak to, że sytuacja dotyczy nie tylko niszowych internetowych artykułów, ale naukowych publikacji i książek. W końcu wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się po jakimś czasie prawdą... 



Słyszeliście o książce "Fashion. The Whole Story"? To ambitny projekt, w którym autorzy chcieli zawszeć całą historię mody. W każdym rozdziale prezentują szczegółową oś czasu, dokonują analizy stroju. Co z tego, skoro otworzywszy książkę na podrozdziale poświęconym modzie wiktoriańskiej widzimy znajomą fotografię kobiety zakładającej przy pomocy służących krynolinę, a podpis pod zdjęciem głosi "Przykład krynoliny klatkowej z 1860 roku. By założyć suknię, unoszono ją nad krynoliną przy pomocy specjalnych kijów, do czego wymagana była pomoc służącej"... [EDIT: ta sama fotografia pojawia się też w słynnej i uchodzącej za pozycję kanoniczną "Historii mody" Francois Bouchera, z podpisem "Przymiarka sukni, 1865". Za cynk dziękuję Magdalenie]

Cóż mogę rzec - uważajcie na bzdury. Jeśli gdzieś wyczytacie coś sensacyjnego na temat historii ubioru, warto się w to zagłębić, sprawdzić, sprostować. Lepiej dmuchać na zimne, niż powtarzać pierdoły. W końcu głupio by było, gdyby za 100 lat ktoś napisał: "Rok 2018. Kobiety po ukończeniu 18 roku życia poddawały się obowiązkowej operacji powiększenia pośladków".

Komentarze

  1. Pamiętam moją prezentację z gimnazjum na temat XIX wieku, dokładnie te zdjęcia w niej były XD Little did I know...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zawsze myślałam, że to, może trochę przesadzone, ale pokazujące rzeczywistość zdjęcia. Mam też pytanie z trochę innej beczki. Czy mogłabyś zrobić wpis o wartościowych książkach o historii mody?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty