złote wspomnienia / golden memories

Złote Popołudnie... Kiedy to było? Ja czuję się, jakby minął co najmniej miesiąc od czasu, gdy w wymiętolonej (zauważyłam to dopiero na zdjęciach) tiurniurze spacerowałam po pięknych włościach Goetzów-Okocimskich, u których miałam przyjemność gościć. No dobrze, niezupełnie. Ale to w końcu ich pałac, prawda?

Swoją drogą, jeśli jeszcze nie odwiedziliście tego miejsca, to najwyższa pora, bo jest naprawdę nieziemskie. Gdy po rozmaitych perypetiach (latanie po pociągu w dziewiętnastowiecznej bieliźnie czy przejazd taksówką na nielegalu, nieważne) zza drzew wynurzył się budynek pałacu, wstrzymałam oddech. Wspaniała neobarokowa budowla, o wiele większa, niż się spodziewałam i otoczona gęstym, tajemniczym parkiem zdecydowanie spełniła moje oczekiwania.

A week ago (though it seems as if months have passed already) I've attended a wonderful event - Golden Afternoon. It's a Victorian-steampunk themed picnic with lots of additional attractions, this year held in a beautiful circa 1900 palace. If you somehow happened to be near Brzesko, you should definitely visit the place, which is also a high-class hotel. It actually took us a while to get to the palace – I took a train from Cracow and had to change in a tiny train toilet. Maan, running alongside the compartments in your corset and drawers to pick up the forgotten bumpad can be tricky!


Widok z naszego pokoju / A view from our room

Widok z namiotu / View from tent


Przekroczywszy wraz z Daisy, Gabrielle, Ms. Nelly i Maqdą wrota napotkałyśmy Damę Koronkową w sukni z lat 40., która jako bardziej wtajemniczona zaprowadziła nas do pokoju, w którym czekała na nas reszta Krynoliny.

Tu, korzystając z okazji, pragnę zauważyć, jak dumna jestem z naszej grupy, tego, jak prężnie się rozwija i zacieśnia więzy. Jeszcze rok temu nawet nie marzyłam o tym, że będzie nas tak wiele i tak miło będzie mi spędzać z wami czas. Teraz z każdym spotkaniem jest coraz fajniej, wciąż dołącza do nas ktoś nowy i o ile nie obrazimy się na siebie śmiertelnie za zbyt piękne kreacje, to będzie tylko coraz lepiej! A świadomość, że zaczęło się od prostej inicjatywy mojej i Fobmroweczki, tym bardziej mnie podbudowuje. Czuję się jak matka odprowadzająca dzieci pierwszy raz do szkoły - z jednej strony troszkę obawiam się, co przyniesie przyszłość, z drugiej jestem tego bardzo ciekawa, a z trzeciej wzruszona i dumna.

As soon as we went through the gate we met Dama Koronkowa, who took us to our chamber (well ok, it was a crowdy hotel room where we could leave our things and change, but still. It was a part of the palace). We met the rest of our group there.

Off-topic alert! Here I would like to say how much I'm proud of our little costuming group. We started 1,5 a year ago and there were only, like, four of us. Now we're growing so fast I can only hope for the better! Every meeting is pure fun and I love seeing how our friendship develops! Yay!

Ekhm, więc wracając do pokoju, w którym spotkałyśmy resztę ubierających się dziewczyn... Przez niewielkie obsunięcie w programie nie byłyśmy pewne, ile mamy czasu, dlatego wybrałyśmy się na przechadzkę po pałacu i parku. Szczerze mówiąc, przez cały dzień miałam niewielką świadomość tego, co mnie otacza ("Nie ogarniam, co się dzieje" powtarzałam tak często, że można by wyryć to na moim nagrobku), ale dopiero na zdjęciach po imprezie zobaczyłam, jak wiele mnie ominęło. Gdzie na przykład byłam, gdy Krynolina zaciągała się shishą i uskuteczniała sesyjkę koło orientalnego namiotu - Bóg jeden wie. Pamiętam tylko, że doszłam jakoś pod koniec i załapałam się na kilka zdjęć, bo po chwili musiałyśmy biec zrzucić nasze suknie i zaprezentować się publiczności na pokazie bielizny historycznej. 

Pokaz był odpowiedzią na propozycję Nominą Rosae, aby Krynolina przygotowała coś od siebie. Kilkanaście dziewczyn - w tym ja - przywdziało więc zestawy bielizny z niemal każdej dekady XIX-wieku i w pałacowej bibliotece bezwstydnie prezentowałyśmy warstwy spodnie zaciekawionej publice. Na koniec wcieliłam się w rolę Matki-Strażnicy Moralności i z wrzaskiem wbiegłam na salę, żeby wypędzić moją niepoprawną córkę (Ms. Nelly) - tu chciałabym przeprosić dziewczynę, która stała tuż przede mną i prawie dostała zawału, a w każdym razie krzyknęła przerażona, gdy przypuściłam szturm na bibliotekę. Mam nadzieję, że po moim występie nie musi leczyć się u specjalisty (choć właściwie znaczyłoby to, że dobrze odegrałam swoją rolę). 

Erm, anyway, back to the hotel room... The event's program was changing continually and we couldn't predict whether we were free or should already be undressing ourselves (why? You'll get to know that soon). Finally, we went for a stroll in the park. To be honest, it was so hot I wasn't 100% aware of what was going on, so unfortunately I missed a lot of fun. After the walk we hurried upstairs to change our outfits. I gladly got rid of my bustle and squeezed myself into 1840's corset. When we were all ready, we ran to the library, where our underwear show was about to take place. 

We were asked by the hosts to present a short fashion show, and so we did! Lots of improperly dressed ladies shamelessly exposed themselves to the audience - much to the gentlemen's amusement! In the end I wore my 1840's dress and played an angry mother, scolding her daughter and fainting.



Uwielbiam pantalony Porcelanki! / Lovely Porcelain's drawers!




Niechętnie wróciłyśmy na piętro, żeby znów wcisnąć się w niezliczone warstwy odzienia. Wolne od obowiązków rozłożyłyśmy się na przypałacowej trawce i zabrałyśmy się za piknikowanie. Tam też dołączyła do nas Melancholia.

When the show was over, we went on to picnic. There were lots of mosquitos and the heat was hardly bearable, but in such a company we didn't mind it at all.

Nostalgiczna Maqda :( / Nostalgic Maqda


Lwią część pikniku zmarnowałam na wyprawie z Ms. Nelly do pobliskiej Biedronki, zaś przez nie ruszanie się z kocyka nie zobaczyłam również sów, ominęłam wykład i zdążyłam dopiero na końcówkę steampunkowego filmu "Bal utracony", który bardzo chciałam zobaczyć - uch, może następnym razem dowiem się, co doprowadziło do tak dramatycznego finału! Chciałam też zadać parę pytań twórcom, ale zrobiło mi się tak duszno, że z tego zrezygnowałam. Gdzieś pomiędzy lataniem po aparat a pozowaniem na schodach odbył się także dłuższy pokaz Szkoły Tańca Jane Austen, który miałam przyjemność oglądać z góry - od tej strony prezentował się naprawdę świetnie, mam nadzieję, że STJA rozważy nagrywanie w ten sposób filmików instruktażowych, bo wszystko widać jak na dłoni. 


 Unfortunately I wasted a lot of time on visiting the local supermarket to get some drink. Then I managed to watch the end of a steampunk movie and watched Jane Austen's Dance School's show.


Dalszą część popołudnia spędziłam na zmianę fotografując i będąc fotografowana; pod wieczór udzieliłyśmy z Krynoliną (wielkie dzięki za pomoc, dziewczyny, rozgadane bardzo, wow *ironia*) krótkiego wywiadu, podczas którego ja - człowiek, który wysławiać umie się tylko na konkursach recytatorskich z przećwiczonym tekstem - zostałam zmuszona do opowiadania o naszym hobby. Parę razy poratowała mnie Dorfi, ale jeśli ten materiał pojawi się w sieci, prawdopodobnie zostanę na wieki zapamiętana jako mamroczący od rzeczy szynszyl.

Po wywiadzie pognałyśmy przebrać się w stroje balowe - czytaj "totalna panika". Już i tak byłyśmy spóźnione na bal, a zmiana strojów zajmowała zdecydowanie dłużej, niż się tego spodziewałyśmy. Niemal każda z nas potrzebowała pomocy, zwłaszcza, że większość staników sukni miała zapięcie z przodu. Przyznam bez bicia, że przy dziesiątej prośbie Daisy o pomoc przy zapięciu gorsetu  zaczęłam niewybrednie się na nią wydzierać, co świadczy chyba najlepiej o tym, że puściły mi nerwy. 


The rest of the afternoon was spent on crazy photoshooting. In the evening we were asked for a short interview, which turned out a bit harder than we all supposed. We were running out of time to get prepared for a ball, so as soon as we finished the interview, we hurried upstairs (yet again!) to change our clothes. Luckily, all I had to do was to change the bodice, but still it was stressful. We missed three dances.

Na dół zeszłyśmy dopiero po trzech tańcach. Tuż przed balem udało mi się poznac Ninę, czytelniczkę DK. Szalenie miło było spotkac kogoś, kto podobno zainteresował sie kostiumami dzięki naszym blogom. (Niosę kaganek oświaty, itd.)



 

Porcelana bawiąca się w Annę Kareninę / Porcelain having the Anna Karenina moment

Panny w trenach / The trained ladies


A potem zaczęły się tańce! Niestety, po raz kolejny przekonałam się, że im bardziej widowiskowa suknia, tym mniej sprawdza się w tańcu. Najpierw prawie zabiłam się na własnym (upiętym!) trenie, po czym przez własne gapiostwo nastąpiłam na spódnicę Porcelanie i rozległ się raniący serce ogłos prującego szwu. Porcelana mruknęła "To nic" tonem, który sprawił, że zapragnęłam umrzeć. No dobra, zapragnęłam umrzeć już wcześniej, kiedy następowałam na tę najpiękniejszą suknię wieczoru.


At the ball I had some technical issues with the dress, but I guess I wasn't the only one. To be honest, I was the one that stepped on Porcelain's hem and tore it - ouch! That was the moment I wanted to disappear. I'll never attend a ball again wearing anything else than a simple regency gown, I swear.

Wiejski taniec / Country dancing

Po balu odbył się kolejny pokaz STJA, z którego zmuszona byłam wraz z Daisy, Gabrielle i Maqdą zwiać, by w świetle księżyca uciec do karocy-dyni. Żałuję tylko, że ominęło mnie wampiryczne widowisko, bo światło świec w gotyckich oknach kaplicy (?) wyglądało naprawdę zachęcająco. 

Podsumowanie? 

Naprawdę, naprawdę nie jestem stworzona do zlotów w lecie. Z natury nie lubię, kiedy jest mi gorąco, upał powoduje, że chowam się w domu, zaś upał w gorsetowej zbroi, sukni z długim rękawem i w pończochach powoduje u mnie atak paniki. Może dlatego ominęła mnie spora część atrakcji, na wiele rzeczy zwyczajnie nie starczyło mi siły, pozowanie do zdjęć też szło mi tak sobie. Co nie zmienia faktu, że było to absolutnie niesamowite przeżycie.

Pierwszy raz miałam okazję uczestniczyć w wydarzeniu o takim stężeniu w miarę jednolitych epokowo strojów historycznych. Byłam przekonana, że Krynolina w swoim ortodoksyjnych rekonstrukcjach będzie odstawać od masy steampunkowych stylizacji; tymczasem poziom większości strojów, ich pomysłowość i wiarygodność naprawdę mnie zachwyciły. Dzięki temu, że tak wiele osób postarało się o tak wspaniałe kreacje, podróż w czasie była o wiele łatwiejsza do osiągnięcia. Mam nadzieję powrócić do tego wehikułu za rok!


The event was fun and pure magic! I only wish it hasn't been that hot. Having fun in a corseted armour is tiring, especially when there's no air to breathe. 

And, I was surprised by other people's stunning outfits, I was actually expecting more steampunk & Victorian-inspired stuff, and there were lots of historical costumes that made it easier to travel back in time. Good job!

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo śmieszne -_- Pewnie będą ze mną robić memy.

      Usuń
  2. Hahaha, ubawił mnie tekst z szynszylą, domagam się linku, jak już materiał pojawi się w sieci :D
    Moja głowa znów podszeptuje mi "No czemu, czemu, czemu mnie tam nie było". Ale za rok... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No błagam, nie, jak tylko się ukaże, wynajmę jakiegoś hakera, żeby zawirusował linka :D Wiem, jaki to ból omijać takie imprezy :/ Zresztą w zeszłym roku byłam w tym czasie w Niemczech i płakałam w kąciku, a w tym nie mogłam sobie już odpuścić!

      Usuń
    2. Jestem gotowa ponieść część kosztów wynajęcia owego hakera. Dopiero po powrocie do domu uświadomiłam sobie jakie wygadywałam głupoty. Wstyd i jeszcze raz wstyd.

      Usuń
    3. Uch, dobrze, nie wyjdzie za drogo.

      Usuń
  3. Droga szynszylowa matko założycielko, jak ja lubię takie "spóźnione" posty - tak dobrze przeżyć to jeszcze raz:D Strasznie żałuję że przegapiłam sowy i film - jedno dlatego, że nie było wiadomo gdzie szukać, drugie, bo straciłam poczucie czasu - zdarza się.
    O, na tym zdjęciu przeszłam w "stan wstrzymania" :P Poza tym rezygnuję ze stójek, na 99% zdjęć wyglądam jakbym nie miała szyi. Co również znaczy, że nie będę ich musiała już wszywać, jeee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to był film o zapętleniu w czasie :O Pszypadeg??

      Usuń
  4. Fajnie jest to wszystko jeszcze raz sobie przypomnieć :) Ale przede wszystkim jeszcze raz dziękuję za to opakowanie do soczewek, uratowałaś może przed wracaniem do domu na pół-ślepo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, nie mam pojęcia, co się stało, że miałam dodatkowe opakowanie, bo jestem pewna, że dzień wcześniej wszystkie sprzątnęłam :P No cóż, przynajmniej się nie zmarnowało, a twoje oczy uniknęły kolejnej katastrofy w stylu "zdrapię sobie rogówkę" :D

      Usuń
  5. Zawsze piszę, że fajnie jest czytać o tym samym wydarzeniu z punktu widzenia kogoś innego, a tym razem jest to podwójnie fajne, bo część z nas brała udział w atrakcjach, których nie widziała reszta i w ten sposób chyba każda z tych relacji jest zupełnie inna :)

    Też na początku nie przypuszczałam, że Krynolina tak się rozwinie! Na pierwszy piknik jechałam trochę od niechcenia, trochę zaciekawiona, a teraz okazało się, że stworzyłyśmy niezłą paczkę :)

    Marzy mi się jeszcze jedna taka wiktoriańska impreza <3
    A tak w ogóle, to zdjęcie z okna naszego pokoju wygląda bardzo malowniczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nasz pokój", jak to dumnie brzmi :D Co najmniej, jakbyśmy miały tam zapewniony miesięczny nocleg z racji naszego VIP-ostwa :P

      Usuń
  6. That looks like such a beautiful place! I wish we had such lovely buildings to hold events at where I live. And you all look great!

    Caroline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Caroline! Yes, the place was stunning! I only wished it was a little closer to my hometown, so I could visit it more often...

      Usuń
  7. Suknie-marzenie... Pałac-marzenie... To, że wspomniałaś o obecnej na Złotym czytelniczce Ninie, pocieszyło mnie, że może i ja kiedyś choć trochę zbliżę się do Waszego świata dam:) Na razie tylko patrzę i się uczę, bo życie i inne pasje pochłaniają czas. No i nigdy w życiu nie uszyję nic prócz krzywej sowy ze skarpety, więc o trenach mogę zapomnieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas tak mówiła :D Trochę ponad rok temu mama namawiała mnie do uszycia sobie czegoś, a ja zawsze mowilam, że jestem w tym strasznie lewa i że nie umiem. A nasz świat dam dla każdego jest otwarty, prawie na kazdym spotkaniu pojawia się ktoś nowy, więc zapraszamy! ;)

      Usuń
  8. Snif snif, że też byłam wtedy we Francji! Było super, ale takie atrakcje mnie ominęły... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to ominęło (tez z powodu wyjazdu) w zeszłym roku, więc wiem co czujesz :/

      Usuń
    2. Dodatkowo schudłam tak, że moje regencyjne long stays stało się na mnie sporo za duże. Nie żebym się skarżyła, ale to kolejna część garderoby do uszycia od nowa :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Niektóre kreacje były naprawdę nie z tej ziemi!

      Usuń
  10. Mam nadzieję, że i ja wkrótce będę mogła poznać was osobiście i pojawić się na jakimś zlocie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie:-) http://historiaikostiumy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żebyś na którymś się pojawiła! :) A bloga juz oglądałam, powodzenia w prowadzeniu ;)

      Usuń
  11. Musiało być rzeczywiście pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak wyglądało z zewnątrz - pewnie jeszcze lepiej :)

      Usuń
  12. Dalej mam przed oczami Wasze piękne kreacje, a zwłaszcza Twoją ;) Nigdy bym nie przypuszczała, że powstanie grupa rekonstruująca stroje z XIX wieku i że będzie tak liczna. Spełnia się moje marzenie, bo do tej pory wściekałam się o to, jaka masa jest grup zajmujących się średniowieczem i II wojną światową, a miłośników XIX wieku brak! Na szczęście myliłam się.
    Nie martw się, też mnie kilka rzeczy ominęło, ale to chyba wynika z tego, że panowało ogólne "nieogarnięcie". Następnym razem będzie już spokojniej, na pewno ;) Teraz pozostaje tylko czekać na następne ZP albo mieć nadzieję, że Nomina zorganizuje coś jeszcze. Cieszę się, bo gdyby nie Wasza obecność na pikniku, nigdy nie dowiedziałabym się, że istnieje coś takiego jak "Krynolina". Teraz nareszcie mam co czytać w Internecie :P

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne kostiumowe projekty!
    Magda (panna w białej sukni z późnych lat 40')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza grupa też trochę wyrosła z tej frustracji średniowieczem :p Muszę przyznać, że twoja piękna suknia od razu przykuła naszą uwagę i zastanawiałyśmy się, czy nie jesteś przypadkiem jedną z blogerek/czytelniczek ;) Rozważa koniecznie założenie bloga :D Polecam to chyba każdemu, kto szyje kostiumy, ale wzajemna inspiracja jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;)

      Usuń
  13. Chyba zaczynam się od Waszych blogów uzależniać. Post był w poniedziałek, a ja już nie mogę wysiedzieć czekając na nowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ostatnio każę wam długo czekać na kolejne posty :/ Ale mam już inspiracje na kilka postów teoretycznych i jedna nową sukienkę, więc może w przerwach miedzy nauką uda mi się coś sklecić ;)

      Usuń
  14. Oh how I understand about being hot! I too hide in the summer...I adore the fall and spring time when you can go outside without roasting or freezing!!! Your event looks like it was so much fun! I wish I could have been there to see you be a scolding mother! What fun! The pictures are so beautiful...I have seen other pictures about the event on other blogs and you and your dress are of course perfectio...the color is so beautiful!!!
    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Gina! Yup, fall and spring are the best for events, unless it's raining...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty