dlaczego to nie wygląda dobrze? / 7 reasons why it just doesn't look right

Ostatnio komentowałyśmy z Fobmroweczką pewne naprawdę okropne kostiumy. Czy pochodziły z wypożyczalni kostiumów, czy z allegro - nie mam pojęcia i nie wnikam, ale nie ukrywam, zastanowiło mnie to. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego oglądając zdjęcia z kostiumowych imprez i spotkań widać tak wielką różnicę poziomu przebieranek w Polsce i za granicą?

Nie przepadam za bezczynnym narzekaniem na własny kraj (co od lat jest w modzie), dlatego zamiast załamywać się, jak to u nas jest strasznie i gorzej niż gdzie indziej, a w ogóle to beznadzieja, nie mamy gustu i nie nadajemy się do tego, postanowiłam coś z tym zrobić.

O, tak! Oto niosę kaganiec oświaty, czy tam coś, i spróbuję podzielić się paroma wskazówkami/spostrzeżeniami, które mogą pomóc kostiumowym laikom. Uwaga - wskazówki mocno subiektywne, po prostu powiem o tym, co mi osobiście najbardziej rzuca się w oczy. Okraszę całość wspaniałymi ilustracjami, które będą potem dołączać do mojej biografii (no dobra, po prostu odwołali mi dzisiejsze zajęcia i tak czy siak nie mam co robić.) Post pisałam bardziej z myślą o tych, którzy nie interesują się tak bardzo historią mody, ale nierzadko biorą udział w przebieranych zabawach.


I've been wondering recently what makes a costume look BAD. Historical clothing is a bunch of complicated and messy stuff, and lot's of people that are not into the fashion history may get lost easily. They rent their costumes from a costume rental, buy them online or do their best to sew them - still, it looks just not right and so different from what actresses in all those costume movies wear. Sometimes I feel that people in Poland are not really doing their best when it comes to historical clothing. You can clearly see that they try, but it just doesn't work. Why? Here are some hints.


A nurtujące nas pytanie brzmi: DLACZEGO TO NIE WYGLĄDA DOBRZE?

Wymyśliliście świetny, historyczny kostium, który ma wywołać zazdrość u pozostałych uczestników eventu. Skompletowaliście wszystko dokładnie i zakupiliście/wypożyczyliście/uszyliście strój. Pełni nadziei w końcu go przymierzacie - i nie jest źle, ale wciąż wyglądacie bardziej jak przedszkolak na balu karnawałowym, niż te wszystkie aktorki w filmach i panie na obrazach. Co jest nie tak?

1. NIE MACIE GORSETU. / NO CORSET



Niestety, bez gorsetu lub choć jego marnej imitacji nigdy nie uzyskacie sylwetki z epoki, w którą próbujecie trafić. Brak gorsetu widać jak na dłoni z odległości kilometra. Materiał marszczy się, zwisa lub zwyczajnie jest luźny jak wszystkie współczesne ubrania. Gorset sprawia, że nasz tors zdaje się być wystrugany z drewna - więc i wszystko, co na siebie zakładamy, wygląda, jakby zostało naciągnięte na coś sztywnego. To mniej więcej taka różnica, jak między koszulką ze sklepu, którą otrzymujemy z wetkniętym do środka kartonem, a koszulką wyjętą z prania.

Gorset nie musi wcale cię ściskać, żeby pomóc uzyskać sylwetkę. Prawda jest taka, że większość kostiumerek nie używa mocno modelujących gorsetów, bo choć dobrze wypadają w sesjach zdjęciowych, w praktyce po prostu przeszkadzają w różnego rodzaju spotkaniach czy balach. Chodzi o sam fakt posiadania czegoś sztywnego pod spodem. Podejrzewam, że gdyby ktoś spróbował zamiast osiemnastowiecznych stays owinąć się kawałkiem tektury, suknia układała by się mniej więcej podobnie.


Sadly, it's almost impossible to get a proper silhouette without a corset. You can guess the lack of the corset from a distance - the fabric is folding or is basically loose and wrinkled as the modern clothes are. Corset makes your torso look as if it's a wooden block - thus all we put on looks as if pulled on a wooden block. It's like when you buy a t-shirt and there is a piece of cardboard in it - it looks completely different from when you take it out of your closet.

It doesn't really have to squeeze you to help. The truth is a lot of costumers are not using those hardcore waist cinching corsets. They use the corsets more to achieve the look they need, than to reduce their waists drastically. 



2. NIE MACIE NIC POD SUKNIĄ. / NOTHING UNDERNEATH
(bez skojarzeń)




Sama suknia nie wystarczy. Naprawdę. Zwisająca smętnie robe a la francaise nie zrobi na nikim wrażenia.  Jeśli potrzebujecie stroju na jedno wydarzenie i nie macie czasu bawić się w robienie/szukanie halek, załóżcie pod spód parę dłuższych spódnic. Zastanówcie się też, czy okres, który imituje wasze przebranie, nie wymaga czegoś specjalnego. Przez większość epok kobiety w jakiś sposób uwydatniały pośladki - może warto przyszyć do małego jaśka sznurek i chociaż spróbować, jaki efekt daje przymocowany do bioder? Wydaje się to głupie, ale dzięki temu suknia podniesie się, a talia optycznie zwęzi.


The dress itself won't do. Robe a la francaise won't impress anyone when hanging loosely on your body. If your costume is for one night only, try putting a few long skirts underneath instead of petticoats. Also, make sure the period you're recreating doesn't require anything special. For most decades/even centuries women used to emphasize their backs. Why don't you take a small pillow, sew two pieces of ribbon and see how it looks attached to your bum? Seems stupid, but believe me, it's worth it - the skirt of the dress will gain some fullness (and so will you bum), and your waist will look smaller.


3. MACIE ZA DUŻO POD SUKNIĄ. / TOO MUCH UNDERNEATH
(znów bez skojarzeń)




Błąd nr 1 - krynolina pod suknią osiemnastowieczną. Krynolinę opatentowano w 1856 roku, i, chociaż niektóre rokokowe stelaże mocno ją przypominają, jest jednak zasadnicza różnica - krynolina ma kształt koła, zaś panier (właśnie stelaż osiemnastowieczny) akcentuje głównie boki. Znów - jeśli nie masz czasu myśleć nad stelażem, a czujesz, że twoja suknia czegoś takiego wymaga, może spróbuj patentu z poduszkami - tym razem po jednej z każdego boku.

Poza tym: uważaj na dwukołowe krynoliny! A już zwłaszcza te (o zgrozo, naprawdę nie wierzę, że one istnieją), gdzie górne koło jest większe od dolnego.


My no 1 favorite mistake - 18th century dress + a crinoline. True, a lot of 18th century panniers do indeed look like crinolines - still, the crinolines are round and full on both sides as well as the front and the back, while panniers are more about putting an accent on the sides only. Again - if you're not able to figure out the panniers, try the pillow trick - this time on either side of your hips.

And BEWARE of two-hoops crinolines! I noticed those little monsters are common when it comes to recreating 18th century. Especially those where the upper hoop is actually bigger than the lower one (huh?? I don't even...)



4. SUKNIA JEST Z TANDETNEGO MATERIAŁU. / THE FABRIC LOOKS CHEAP




Trudno opisać, jaki materiał jest dobry, a jaki zły. W każdej epoce sprawdza się inny, ale jedno jest pewne - najlepiej z umiarem. Trzeba uważać, żeby się za bardzo nie błyszczał, nie był zbyt kolorowy, za gruby ani za cienki. Bądźcie też ostrożni z łączniem ze sobą zbyt mocnych kolorów i upewnijcie się, że znano je i używano w epoce, którą odtwarzacie. Osobiście jestem też wielką przeciwniczką mocno połyskującej satyny, która kojarzyła mi się właśnie z tanimi przebraniami z wypożyczalni. Oczywiście są stroje, gdzie i ona pasuje.


Hard to say what makes a fabric look right and what makes us feel it's just not the right choice for a particular era. The only rule that might help a bit is "moderately, please". Make sure the fabric is not too shiny, not too thick, not too thin, and the color not too intensive. Be careful when matching a couple of strong colors together and make sure the shades you're using were already known during the era you're recreating. I'm also not a very big fan of extremely shiny satines. They often provide this "cheap" and "just-bought-it-on-ebay" feel.


5. DOBRALIŚCIE NIEWŁAŚCIWE DODATKI. / WRONG ACCESORIES




Jeśli spod sukni wystają buty, upewnijcie się, że to są dobre buty, a nie buty, które kojarzą wam się z czymś historycznym. Łatwiej oczywiście, gdy suknia jest długa i po prostu je zakrywa. Poza tym pamiętajcie o dodatkach. Damy w poprzednich epokach nie ubierały po prostu sukni. Zawsze miały ze sobą milion dodatkowych rzeczy, jak szale, kapelusze i inne akcesoria/nakrycia głowy (!), rękawiczki, wachlarze, torebki. Można też zepsuć dobre wrażenie dziwaczną współczesną biżuterią lub fryzurą, bo...


If the shoes are going to be seen, make sure they are the right shoes, not those that "you think might look quite historical". Of course it's easier when the dress is long enough, so the shoes don't show either way. Remember that ladies in the previous eras had a lot of additional stuff with them. Dress itself is not enough. Think about shawls, hat & hair pieces, gloves, fans and bags. Still, you can always spoil the good look with some odd jewelry or...


6. FRYZURA NIE TA. / WRONG HAIRSTYLE




W każdej epoce możemy wyszczególnić wiele modnych wówczas fryzur, jest jednak kilka bezpiecznych typów, których powinno się trzymać dla uzyskania dobrego efektu. I tak - włosy lepiej zawsze upiąć. Jeśli mowa o dziewiętnastym wieku, od jego początku i koka niemal na czubku głowy stopniowo przechodzimy do coraz niższych upięć (w 1860 kok ląduje już u nasady szyi). Potem, w latach 70., włosy z tyłu co prawda wyswobadzają się, nadal jednak nie nosimy ich całkowicie rozpuszczonych.

Z rokokowymi perukami również należy uważać. Jeśli peruka błyszczy się, jest śnieżnobiała i groteskowo wysoka, nie jest to najlepszy wybór. Lepiej zakręcić włosy w loki, odrobinkę je natapirować i podpiąć, a w przypadku wcześniejszych dekad wystarczy fryzura z pasmami lekko natapirowanymi nad czołem i gładko zaczesanymi do tyłu.



Every era has a couple of typical hairstyles, that aren't as hard to make as it seems. It's always safer to try the ones that are very characteristical and commonly known. So - it's basically best to keep your hair in a some kind of updo. During the 19th century the bun gradually moved down till it ended up on the ladies neck in 1860. Then the back of the hair is getting loose, but still, don't let your hair down completely.

Also, be careful about those rococo wigs. It's one of the most common ways of spoiling the outfit. If the wig is perfectly white, shiny and taaaall, it's probably not the best choice. How about just curling your hair and pinning the up a bit to get the hedgehog look? Or try the simple pompadour updo with a couple of feathers in your hair.



7. PO PROSTU CI NIE PASUJE. / IT JUST DOESN'T SUIT YOU




Niestety, jest i taka ewentualność. Ja dawno pogodziłam się z faktem, że nie w każdej epoce i fasonie mi do twarzy. To trochę tak jak z współczesnymi trendami. Niektóre kobiety noszą obcisłe spodnie, chociaż nie dodaje im to zbyt wiele uroku. Wtedy również ludzie nie mieli zbyt wielkiego wyboru - ale my teraz mamy... Oczywiście nie oznacza to, że masz znienawidzić ukochaną epokę i przestać uczęszczać na tematyczne spotkania tylko dlatego, że nie wyglądasz dobrze w regencyjnej sukience. Poszukaj innych fasonów, zdobień, zastanów się, co i jak można ukryć, a co wyeksponować.


Sadly, we're all ordinary human beings with our ordinary bodies - we can't expect too look good in every silhouette, every era. Of course it doesn't mean you should stop dreaming about your perfect dress or attending those gorgeous regency balls. Try other patterns, other stylings and decorations, think of what could be hidden and what should be emphasized.

Komentarze

  1. Bardzo dobrze to wypunktowałaś. Mnie najbardziej irytują krynoliny w XVIII wieku ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję sobie przypomnieć, jakie ja miałam kiedyś wyobrażenie o tym, co te panie miały pod spodem - ale chyba po prostu kwalifikuje się to do "dużej sukni", a "duża suknia" = krynolina.

      Usuń
  2. W XVIII w. przebraniach najgorsze są te syntetyczne, białe peruki. Wyglądają jak bita śmietana na głowie :D

    A w ogóle są w PL jakieś publiczne imprezy kostiumowe inne niż nasze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bita śmietana :D Są, różne rekonstrukcje, wydarzenia organizowane przez muzea i przede wszystkim bale przebierankowo-historyczne ;)

      Usuń
    2. To znaczy, większość imprez jest zamknięta, część dopiero za nami widzi (skromność ;D), że warto by się trochę rozpromować, a część po prostu ma w nosie poprawność historyczną i potem wychodzi szydło z worka i mamy zbieraninę przedszkolaków na imprezie ...

      Usuń
  3. aaaaaaaaaaaaaaa. no i wszystko wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Taak, krynoliny pod suknią XVIII-wieczną to ZUO w czytej postaci... :D
    Ale serio, istnieją krynoliny z większą górną obręczą??? O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie!!! To boli... jak tak można...

      Usuń
    2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA ratunku, co to jest?! Aż zęby bolą ;)

      Usuń
  5. A w punkcie 3. pani po prawej nie ma rąk tylko same rękawy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhm... To tak specjalnie, dla kontrastu :D

      Usuń
    2. Tłumacz się, tłumacz ;P

      Usuń
  6. Widzę, że temat cię nurtował ;D Cóż, dla mnie najbardziej irytujące sa smętnie wiszące sukienki z tandetnych materiałów (jak ognia unikam w ogóle satyny, a jak juz coś z niej mam to zawsze (prawie - mam jedna satynowa błyszczącą bluzke w szafie ;p) jest to matowa strona satyny). No i jeszcze za ostry makijaż do nieodpowiedniej epoki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, makijaż też potrafi sporo zepsuć, ale na szczęście zazwyczaj kończy się na zbyt mocnym oku.

      Usuń
    2. Fakt, z tym okiem przeginają ;D Zapominają, że wtedy właśnie oczy były mało widoczne ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. PS. A masz jakieś foto tej krynoliny, w której góra jest szersza od dołu? Strasznie jestem ciekawa.

      Usuń
    2. 1, 2 - ale najbardziej spektakularne zdjęcie pochodzi z jednego z takich eventów i nie będę go publikować :/

      Usuń
    3. Na drugim widać z prawej strony miejsce, w którym suknia się załamuje ;)

      Usuń
  8. Bardzo fajny post. Dawno na blogach nie czytałam czegoś, co tak by mnie zainteresowało.
    Myślałam, że krynoliny, to właśnie XVIII wiek, dopiero Twój post i sprawdzenie na wikipedii wyprowadziłhy mnie ostatecznie z błędu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam ci się dokształcić kostiumowo :D Ja również długo żyłam w przekonaniu, że co szerokie i duże, a pod suknią, na pewno jest krynoliną.

      Usuń
  9. Eleonoro, Twój post jest genialny! Mnie osobiście najbardziej żenują karnawałowe suknie rokokowe w typie "sexi Maria Antonina". A już najbardziej dziwią mnie ceny tych cudeniek. Widziałam na przykład w jednej wypożyczalni tandetne, pseudohistoryczne stroje za 200 złotych. Żenada!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, dokładnie o tym samym pomyślałam! Daleko nie trzeba szukać, w internecie roi się od takich kostiumów "na bal przebierańców". :P Maria Antonina się w grobie przewraca.

      Usuń
    2. A nam takie właśnie krótkie sukienki (tylko szyte w domu) i śmietanowe peruki sprawdziły się jako stroje sceniczne do pastiszowej choreografii irlandzkiej podczas koncertu na 20lecie tańca irlandzkiego i szkockiego
      https://www.facebook.com/photo.php?v=10202185066014949&set=vb.1438140934&type=2&theater
      https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151940395574095&set=t.689214340&type=3&theater

      Tylko oczywiście nikt nie traktował tego pokazu jako zlotu kostiumowego czy innej historycznej imprezy.

      Usuń
    3. Kostium sceniczny to chyba zupełnie inna historia ;) Nikt nie oczekiwałby od oczekiwał was podskakiwania w gorsecie i kilogramowej peruce :) Poza tym te krótkie spódniczki fajnie się u was sprawdziły jako stroje do tanca irlandzkiego ;)

      Usuń
  10. Taak, Maria Antonina w wersji krótkiej tiulowej spódniczki - NO JAAASNE. Też tego nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny tekst. Ja mam teraz problem z dobrymi " bumrolsami" oraz moja zgroza fryzura. Ten poglad o krynolinach trzeba bardziej propagowac bo ciagle widze te bledy nawet w ksiazkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam z tym problem, ciężko wyczuć proporcje, które mamy trochę przeinaczone przez fashion plates. Dokładnie, ostatnio przeglądałam książkę szumnie nazwaną "historią mody" i przy przełomie XIX/XX wieku ani słowem nie wspomniano o nowej sylwetce i rewolucyjnym gorsecie. Po prostu, przewracało się stronę i panie nagle były już przechylone. A o rokokowych krynolinach opowiadała mi ostatnio pani w muzeum, ale był to bardzo stary zamek, więc rozumiem, że epoka nie ta i specjalistką nie jest.

      Usuń
  12. Dzięki za ten post! Jest bardzo przydatny - ja jestem typowym laikiem i nawet jeśli zdarza się, że zauważam, że coś jest nie w porządku.. i tak najczęściej nie potrafię określić przyczyny tego, co jest nie tak (jeśli nie jest to coś oczywistego, widocznego na wierzchu - wiem np., że peruki rokokowe były pudrowane, matowe i bliżej im było do odcieni szarości, a już na pewno nie śnieżnej bieli). No właśnie, ale gdy chodzi o mankament ukryty pod spodem. Widzę, że stanik się marszczy, odstaje, ale wtedy często nie jestem pewna - czy to brak gorsetu, czy też suknia jest źle uszyta? Ale teraz będę się lepiej przyglądać.. chociaż to pewnie też kwestia tego, że nigdy nie miałam nawet w ręku (nie mówiąc o noszeniu na sobie) żadnego historycznego stroju, ani gorsetu. Co nie zmieni nigdy faktu, że w kwestiach tkanin i ich odpowiedniości zawsze byłam i będę przeczulona (bardziej intuicyjnie), a jeśli chodzi o resztę, to już zdecydowanie trzeba się "wyrobić":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, myślę, że każdy z nas jakoś intuicyjnie to odbiera, porównując dany kostium/przebranie z tym co widział na obrazach, filmach i zdjęciach. To tylko kwestia wiedzy, co od czego zależy ;) Ja też często nie wiem, dlaczego uszyta przeze mnie rzecz w danym miejscu źle się układa - mam nadzieję, że za którymś razem załapię :)

      Usuń
  13. Coś mi mówi, że trzeba będzie do sukienki uszyć, lub zakupić gorset. A tak na marginesie, przypomniał mi się hotel niedaleko mojego miasta, obsługa nosi kostiumy stylizowane chyba na rokoko (te straszliwe peruki)... Wyglądają strasznie. Mam nadzieję że dużo płacą tym biednym ludziom.

    OdpowiedzUsuń
  14. Eleonora, this was a most darling post! I love all of your illustrations and your descriptions of "wrong" were so wonderful! Very well done and well articulated! What a joy to read!

    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grrrr....left off the "a" at the end of EleanorA!!! Sorry!!!!

      Usuń
    2. Huh? But it's written correctly! :D Anyway thanks a lot, I'm really glad you liked it!

      Usuń
  15. Gratuluje wygranej! Nie wiem co jestnagroda ale rzeczywiscie Twoje zdjecie jest najbardziej klimatyczne i emocjonalne. Reszta to jednak tylko pozowala na tle zimowego pejzazu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! :) Wygrałam bon do sklepu American Duchess ;)

      Usuń
  16. Droga Eleonoro Amalio,
    wspaniały wpis, dzięki niemu będę już wiedział jak zawsze wyglądac ładnie i modnie:)

    Mam nadzieję, że rysuneczki, które sa bezbłędne narysowałaś sama :D:D
    #pozdro #elo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wreszcie zabierzesz się za swojego stajla! #nojachazerysunkimoje #pzdr

      Usuń
  17. Świetny post - wbrew pozorom większość rad pasuje również do "mojej" epoki, w której niezwykle ważna jest odpowiednia bielizna, pas i pończochy. Nie mówiąc już o petticoat, która potrafi zdziałać cuda :-)

    Sama często mam problem z punktem 5 (buty!) i 6...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt! :) Z tym, że w "twojej" epoce (:D) jeszcze da się rozróżnić stylizację od kostiumu, więc jeśli ktoś nie założy spiczastego stanika, nie ma jeszcze takiej tragedii ;) Ale petticoat zawsze spoko! :P Z butami jest bardzo ciężko, bo nie da się dopasować ich do każdego stroju :(

      Usuń
  18. Well, it looks like I have to congratulate you here for your win!!! I am so very excited for you! What an awesome prize!! Huzzah!!! Now...which shoes are you going to get? Or will it be stockings and buckles!!! What fun!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks again! I have no idea, really. I know victorian shoes would be most useful since that's the era I'm most influenced by; but they're the most expensive ones... Now that's a hard choice!

      Usuń
    2. Yaaaaa...you have a hard choice ahead of you!! I would have to do "eenie-meenie-minie-mo" to pick the one I would want!!!

      Usuń
  19. Oh my gosh I love this!! Your pictures are darling! And all the points are so very true.

    Best,
    Caroline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, Caroline! I'm glad you enjoyed my insights!

      Usuń
  20. Bardzo ciekawa notatka! Dla laika, takiego jak ja, to bardzo ciekawe spostrzeżenia. Zaraz, czytając przy jednych odwiedzinach coś więcej na Twoim blogu, zacznę szyć pierwszą epokową suknie (chociaż o szyciu nie mam zielonego pojęcia!). W sumie byłabym wdzięczna gdybyś opisała może swoje początki, naukę szycia? Chyba, że już opisywałaś - to proszę wskaż link! :)

    Aaa i zastanawiam się, do jakich zatem epok, uważasz, że nie pasujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, najłatwiej chyba zacząć od normalnych wykrojów, np. bluzek z Burdy itd. Jeśli masz kogoś w rodzinie albo znajomego, kto potrafi szyć, wybierz sobie jedną rzecz i poproś o pomoc. Pokażą ci podstawowe rzeczy, i potem będzie ci już łatwiej. Ja zaczęłam tak - przejrzałam wszystkie archiwalne Burdy w domu i wybrałam bodajże trzy różne rzeczy, z których potem po małych modyfikacjach powstała sukienka regencyjna (jedna bluzka jako góra, z drugiej wzięłam rękawy, a prosta sukienka posłużyła jako dół). Rodzice pokazali mi to i owo, wykończyli. Drugą rzecz już szyłam sama :)

      Usuń
    2. Hm, pomyślę nad tym :) W wakacje trochę czasu może się uzbiera, no i będę w końcu w domu. Mimo wszystko musisz mieć talent, ale bo jestem taka oporna w nauce :D Kiedyś mama próbowała nauczyć mnie obsługi starej maszyny Zingera i poddała się, gdy po całym dniu nadal nie byłam w stanie opanować samego pedałowania - pedałowałam ciągle do tyłu! :D

      Usuń
  21. z dużym niepokojem czytałam tego posta z myślą, że załapię się pod któryś punkt :D
    Fryzury to mój najgorszy koszmar, tym bardziej, że mam świadomość, że odpowiedni fryz podbije w górę nawet kiepski strój, a tymczasem ja sobie nawet przyzwoitego warkocza nie potrafię zapleść... także u mnie na empir jest zazwyczaj koczek i nierówne loczki z przodu. a w przypadku XVIII wieku - Bogu dzięki za czepki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to - jestem fryzurowym beztalenciem :( Całe życie nosiłam krótkie włosy, długie mam dopiero od kilku lat i nie mam pojęcia jak to to okiełznać. Bogu dzięki za czepki i tutoriale na YouTubie!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty