kostiumowe podsumowanie wakacji / my costume summer in review

Moje tegoroczne wakacje trwały całe trzy miesiące i były to pierwsze moje wakacje od kiedy zainteresowałam się kostiumami i założyłam bloga. Przez to minęły nieco inaczej, niż zwykle - było sporo szycia, zdjęć i kostiumowej zabawy.


My holidays this year lasted for three months and it was the first summer since I got into costuming, so I spent it a little different that I used to.


Na początku wyruszyłam w góry z aparatem i suknią Jane Eyre, żeby pobawić się w filmowca. Było magicznie i męcząco zarazem, ale z chęcią zrobiłabym to jeszcze raz.


First I grabbed my camera and my Jane Eyre inspired dress and ran away to hide in the mountains for a week. It was magical and a bit exhausting, but was definitely worth it.




Później, po przybyciu mojej chińskiej krynoliny, rozpoczęło się zjazdowe szaleństwo. Zaczęłam od sukienki "na Gatsby'ego" dla mojej siostry, by przejść do jednego z moich gorszych tworów - gorsetu a la 1860, zaś potem kombinując z suknią z tego okresu. Było ciężko, zwłaszcza, że równocześnie trzeba było zająć się organizacją zlotu. Tuż po ukończeniu sukni miałam przyjemność uczestniczyć w sesji zdjęciowej z Pauliną Manterys, zaś niedługo potem przyszła pora na nasze krakowskie spotkanie. Jak było chyba nie trzeba pisać, wszystko zostało już milion razy opowiedziane.


When I came back, there was a package waiting for me - my eBay crinoline! From that moment the Costume Gathering craze has begun. I, together with Fobmroweczka, was organizing our meeting in Cracow, so I was busy sewing and getting things settled at the same time. I got my 1860's corset and sheer dress done and managed to take the photos of it together with Paulina Manterys few days before the meeting took place.


Już po zlocie wybrałam się na Bal Historyczny, gdzie wdziałam moją suknię balową z belle epoque. Oby więcej takich imprez i więcej wsuwek na głowie, żeby utrzymały mój potężny kapelusz!


Afterwards I had a chance to attend a Historical Ball. It was a very pleasant event, though wearing my huge Edwardian hat wasn't the best idea ever.


Do kolejnych kostiumowych przygód można chyba zaliczyć parę XVIII-wiecznych sukienek, które zobaczyłam w Budapeszcie... Ale naprawdę kostiumowo zrobiło się już pod koniec wakacji, kiedy zmobilizowałam się do uszycia mojej edwardiańskiej sukni. Minęło już trochę czasu i powoli zaczynam dostrzegać pewne wady i usterki, które niedobrze wyglądają na zdjęciach... Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.


I've seen a couple of 18th century dresses while my trip to gorgeous Budapest. But it wasn't until the end of summer that I sew a new outfit - my early Edwardian tea dress. After some time I'm less and less satisfied by it, seeing every imperfection. 



A teraz wróciłam, nadrabiam braki w czytaniu waszych blogów, i zbieram się do następnych projektów. 


And now I'm back, reading your lovely blogs and getting ready for new projects to come!

Komentarze

  1. Jesteśmy i nigdzie się nie wybieramy :) Co następne w planach?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie mroczne lata 1840., ale możliwe, że będzie coś wcześniej :)

      Usuń
  2. Oo, widzę moją ukochaną edwardiańską stylizację :D I z niecierpliwością czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekam, aż znajdę środki i ochotę :P

      Usuń
  3. pierwsze zdjęcie jest tak klimatyczne, że myślałam, iż faktycznie pochodzi z jakiegoś filmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to miejsce było niesamowite! Tak nawet fotka z rączki wyglądałaby nieziemsko ;)

      Usuń
  4. "Minęło już trochę czasu i powoli zaczynam dostrzegać pewne wady i usterki, które niedobrze wyglądają na zdjęciach..." - matko, jak ja tego nienawidzę, bo to zwykle kończy się wrzaskiem rezygnacji i tym źe nigdy więcej tego już tego nie zakładam (najczęściej kończy rozprute i już nie poprawione, bo zazwyczaj łatwiej już zrobić od nowa)... Uwielbiam pierwsze zdjęcie, magia:D I czekam na te 1840ste, bo nigdy mnie nie przekonywały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kończy się po prostu niechęcią to danej kiecki, tu na szczęście mam jeszcze jakąś motywację, żeby to wszystko poprawić :P Mam nadzieję, że jednak się do nich przekonasz - dla mnie lata 1840 to kwintesencja epoki wiktoriańskiej :D

      Usuń
  5. Piękne jest to pierwsze zdjęcie - cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ to pierwsze zdjęcie jest klimatyczne. Bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Wyszło trochę spontanicznie ;)

      Usuń
  7. Tak, pierwsze zdjęcie jest niesamowite, no i ostatnie też. Bardzo lubię Twoją edwardiańską suknię, nie wiem, gdzie Ty tam widzisz jakieś usterki... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, głównie przód - marszczy się na krawędzi gorsetu :/ I tył, jest tam tyle warstw, że w ogóle nie widać charakterystycznego "wygięcia".

      Usuń
  8. Pierwsze zdjęcie rządzi :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja uroda zdecydowanie bardzo mi pasuje do edwardiańskich klimatów - może to przez Twoją łabędzią szyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, długa szyja ma sporo minusów :/ Wystarczy, że krzywo ułożę się podczas snu i ból karku i głowy gwarantowany :( Są na to oczywiście jakieś ćwiczenia, ale jestem zbyt leniwa.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty